Kołderka dla Marcela uszyła Kama. Kiedy
poprosiliśmy Kamę o napisanie kilku słów o tym jak powstawała kołderka
otrzymałyśmy taki tekst:
"Wiem, że
by tradycji stało się zadość mam napisać słów kilka o pracy
związanej z kołderką dla Marcelka. Moją pierwszą kołderką!
Ci, którzy mnie
znają, to wiedzą, że gdy
mam przyszyæ guzik lub choćby zeszyć na szwie rozprutą bluzkę, to
najpierw odwlekam te czynnoœci tak długo jak można, czekajżc na czas
odpowiedni. I tu trudno sprecyzować, co znaczy to owo "czas
odpowiedni". Gdy już dojrzeję do akcji, to ręce nawet nie potrafią
przewlec nici przez ucho igły, nici siê plączą i na pewno zeszyję lewą
stronę z prawą. Tak więc Ci, którzy to wiedzą o mnie muszą wiedzieć jak
bardzo zależy mi na przyczynieniu się do akcji. I ja, tak bardzo "nie
krawcowa", zapragnęłam uszyć, właściwie to spróbować uszyć, tę
kołderkę. A dziś myśli krążą już przy następnej.
Nie jest
prawdą, że ją sama uszyłam. Ja
nieudolnie naśladując moja Ewcię zrobiłam co tylko w mocy mojej, tak
krok po kroczku, wkładając serce w tę kołderkę. Tak mówią poeci, a że
"wszystko poezja", to ja też jestem poetą.
To było
tak: Szyłam i prułam, prułam i
szyłam i czasem było tylko pod górę, ale nie myślałam, by przestać
szyć. Jestem do najwrażliwszych miejsc we mnie poruszona Waszą piękną
akcją. Wy wszystkie dziewczyny, które składacie te cegiełki by w
końcowym efekcie uszczęśliwić małego chorego człowieczka, jesteście dla
mnie nadzieją, że ten chory świat można jeszcze uratować.
Kama"
Tą radosna kołderka mogła
powstać dzieki temu, że
Jola z
Głuchołaz,
Iwa z Warszawy,
Ola z Warszawy,
Ania z Kań,
Beata z Siedlec i
Aga z Zielonki
wyhaftowały na nią kolorowe i wesołe kwadraty.
Zobacz galerię kwadratów, z których została uszyta ta kołderka 
|